|
|

|
APEL !!!
POTRZEBUJEMY PILNIE POMOCY !!!!
W ciągu ostatnich kilku dni zgłaszają się do nas masowo
mieszkańcy Katowic z prośbą o pomoc w sterylizacji kotów i
szukaniu domów dla bezdomnych kociaków. W chwili obecnej:
- kotów czekających w kolejce do sterylizacji jest około 25-30
szt
- kociaków do adopcji czeka w kolejce 30 szt.
W większości i kotki i kociaki są całkowicie dzikie,
do złapania tylko klatką pułapką.
My, jako Fundacja, nie jesteśmy w stanie pomagać na tak dużą skalę, miasto
Katowice nie przeznacza żadnych pieniędzy na sterylizacje,
wszystko musimy robić z własnej kieszeni bądź dzięki
ofiarodawcom.
Mamy w chwili obecnej ogromny problem, jak podołać
taki dużej ilości interwencji, potrzebujemy Waszej, doraźnej, pomocy. Nie mamy
tylu środków by wysterylizować tak dużą ilość kotek, nie
mamy miejsca, by je po zabiegu przechować, nie
mamy miejsca i czasu, by przetrzymać i oswoić kociaki.
Sytuacja jest o tyle pilna, że wszystkie te akcje wymagają
natychmiastowej interwencji, gdyż kotom grozi śmierć gdy nic
nie zrobimy (albo ktoś niechętny kotom lata z siekierą wokół
bloku i zabija wszystko co zobaczy, albo dom za tydzień do
wyburzenia bez względu na obecność kociaków w środku, albo
dosypywane przez kogoś potłuczone szkło do karmy, albo koty
pozamykane w piwnicach bez wody i jedzenia). To wszystko w
ciągu ostatnich 3 dni. Gdy nie znajdziemy czasu ani środków
na ratowanie tych kotów- one zginą.
Potrzebujemy następującej pomocy, już teraz, na okres tych akcji:
- wolontariuszy, którzy
pomogą nam łapać kotki i kociaki, dowozić je do
weterynarza w razie choroby, na kontrole, sterylizacje i
szczepienia.
- chętnych do pisania i
wieszania ogłoszeń bądź ogłaszania kociaków (lub
oswojonych kotek nadających się do adopcji) w internecie
albo na allegro
- domy tymczasowe, w
których mogłyby przebywać kociaki (lub nadające się do
adopcji kotki) na czas oswajania i szukania domów
- domów, w których kilka dni
mogłyby przebywać dzikie kotki po sterylizacji (później
będą wypuszczone na wolność w bezpiecznym miejscu)
- chętnych do wirtualnej
adopcji konkretnych kotów lub wspomożenia obecnych
akcji.
Te
koty czekają, sami nie damy rady
pomóc wszystkim..... to fizycznie niemożliwe dla nas, kilku
osób...
Liczymy
na Waszą pomoc.
Wszelkiej pomocy oczekujemy
niecierpliwie pod adresem e-mail:
pini1@foranimals.org.pl lub pod tel. kom:
(660) 451-351 |
Koty, które
wymagają obecnie szczególnej naszej opieki:

|
Jeżeli ktoś może nam pomóc, to bardzo prosimy o wpłaty na
któreś z kont fundacji:
Fundacja For Animals
ul. Mizerkiewicza 12
42-520 Dąbrowa Górnicza
NIP: 629-23-49-958
KRS: 0000265307
Bank PKO BP
|
konto nr: 02 1020 2313 0000 3102 0161 2043
|
|
z dopiskiem: na cele statutowe fundacji
|
Bank DnB NORD Polska S.A. oddział w Łaziskach Górnych, filia nr 1 w Mikołowie
pl. Karpeckiego 3, 43-190 Mikołów
SWIFT MHBFPLPW
| konto (centrala fundacji): 34 1370 1170 0000 1701 4855 2200 |
| |
| konto (oddział Łódź): 60 1370 1170 0000 1706 4855 2200 |
|
z dopiskiem: na cele statutowe fundacji
|
Każda osoba może przekazać
6%
dochodu, jako darowiznę, którą może również odliczyć od podatku.
"Beneficjentami odliczanych
darowizn mogą być nie tylko organizacje pożytku
publicznego, ale również:
-
organizacje pozarządowe, czyli nie będące
jednostkami sektora finansów publicznych; w
rozumieniu przepisów o finansach publicznych, i
niedziałające w celu osiągnięcia zysku, osoby prawne
lub jednostki nie posiadające osobowości prawnej
utworzone na podstawie przepisów ustaw,
w tym
fundacje i stowarzyszenia;(...)"
Wiecej:
http://www.pit.pl/darowizny/index.php
Od dziś możesz też dokonywać wpłat przez internet
(karta lub przelewem):
|
KALENDARZ
2008
Kupując go, nie dość, że będziesz
go mieć na ścianie, to pomagasz nam ratować zwierzęta.
Cały dochód ze sprzedaży
kalendarza zostanie przeznaczony na leczenie i sterylizacje kotów i
psów w naszych oddziałach.
Pomóż nam pomagać...
>>> Formularz zamówienia
<<<


|
Aktualności: |
|

Imię psa: KIKA
Opis psa:
- Suczka, wiek ok 4-5 lat, znajda, z wyglądu owczarek niemiecki
Zdarzenie:
- uderzyła w pędzące auto
Opis rozpoznania:
krepitacja wewnątrzstawowa, kulawizna stawu łokciowego lewego, złamanie wyrostka łokciowego dodatkowego.
Leczenie:
- Założenie opatrunku ustalającego
- Badanie podstawowe
Zastosowane leki:
- Opaska gipsowa 12 - 5 szt
- Środki ambulatoryjne - 20 szt
Na dzień dzisiejszy zrobiliśmy operację na kredyt, koszt w sumie powyżej 500 pln.
Śrubę wprowadzono około 2 cm poniżej guza łokciowego. Za 4 tygodnie usunięcie śruby, na
razie zabezpieczenie szwowo przed rozlizaniem,
szwy do usunięcia za 12 dni.



-
Zostaliśmy zaproszeni na Dzień Otwarty Rzecznika Praw
Obywatelskich- biuro terenowe Katowice jako organizacja współpracująca:
18 maja 2008r. Biuro
Rzecznika Praw Obywatelskich – Zespół Terenowy w
Katowicach
dr Janusz Kochanowski,
Rzecznik Praw Obywatelskich oraz dr Aleksandra
Wentkowska Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach
zapraszają na DZIEŃ OTWARTY
Z RZECZNIKIEM PRAW OBYWATELSKICH
Który odbędzie się 18 maja 2008r.
w budynku Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego
w Katowicach przy
ul. Jagiellońskiej 25 o godz. 10:00
|
 |
Program spotkania:
10 00 - uroczyste OTWARCIE DNIA OTWARTEGO Z RZECZNIKIEM
PRAW OBYWATELSKICH konferencją w Sali Sejmu Śląskiego pt.
„Prawa Obywatelskie, a godność człowieka”
11 30 - występ Orkiestry Górniczej
10 00 - 1500 przyjmowanie skarg do Rzecznika Praw
Obywatelskich przez pracowników BRPO
12 30 - występ Chóru Dziecięcego z Bytomia
11 30 - 13 30 konkurs plastyczny dla dzieci „Mamy prawo
do…”
11 30 - 13 30 zabawy dla najmłodszych prowadzone przez „Sznupka”
maskotkę Policji Garnizonu Śląskiego
12 00 - konferencja prasowa w Sali Złotej Śląskiego
Urzędu Wojewódzkiego
12 30 - pokazy policyjnego robota, radiowozu oraz
motocykla policyjnego, organizowane przez Komendę
Wojewódzką Policji w Katowicach
14 00 - rozstrzygnięcie konkursu plastycznego oraz
uroczyste rozdanie nagród
15 00 - zakończenie „Dnia Otwartego z Rzecznikiem Praw
Obywatelskich”
Ponadto:
przyjmowanie skarg i udzielanie porad prawnych przez
zaproszone organizacje pozarządowe oraz przedstawicieli
Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach,
prezentacje działalności zaproszonych organizacji
pozarządowych,
informacja o e-wniosku do Rzecznika Praw Obywatelskich
wystawy: „XX-lecie instytucji Rzecznika Praw
Obywatelskich”, malarza Jana Bembenisty pt. „Pejzaże
Śląska” oraz prac plastycznych osób niewidomych pt.
„Ręce są naszymi oczami”
Więcej informacji na temat Dni Otwartych, a także
działalności Rzecznika Praw Obywatelskich znajdziecie
Państwo na stronie: www.rpo.gov.pl
18 maja 2008r. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich –
Zespół Terenowy w Katowicach

-
Wiele w życiu już widziałyśmy
kociego cierpienia, ale to co zobaczyłyśmy dzisiaj
odebrało nam mowę.. Prowadzi nas niesamowity smród, odór moczu i nie
sprzątanego mieszkania... drzwi ledwo się dadzą
otworzyć... w środku jak w mieszkaniu zbieraczy śmieci.
Kobieta, sąsiadka, która nas o tym zawiadomiła, tłumaczy się:
"Przepraszam za ten bałagan, ja już tu trochę
posprzątałam" ... Malutki, zagracony przedpokój, smród już nas dusi, ale
brniemy dalej... drzwi od kuchni zamykane na
klucz... na rurach czarno od brudu.. na podłodze kilka
futrzanych kłębuszków... miski i tacki... w miskach i
tackach... MOCZ- zero kuwet... Czy one piły własny
mocz...???? Pośród starszych błąkają się trzy maluszki- łapiemy od
razu- koty dziko walczą, przerażone co się dzieje-
ogólny koci płacz... W łazience kolejne koty... rozdzielamy, bo się biły
między sobą, a te co się nie biły robiły, z punktu
widzenia zapobiegania bezdomności, gorsze rzeczy- stąd
trzej malcy... W pokoju, w towarzystwie gratów, śmieci i mebli sprzed
wojny, samotny starszy kocurek (jedyny kastrowany w tym
towarzystwie). Siedzi sam, bo, gdy zabrakło Pani,
wszyscy wyżyli się na nim... Gdzie jest osoba, która zarządzała tym dziwacznym
majątkiem? Umiera w hospicjum- ostatnie stadium raka...
Sąsiadka ma worek karmy i przykazanie - dokarmiać dopóki
nie znajdą się domy. Maluchy zabraliśmy do lecznicy-
stan zdrowia - świerzb i wszystko co tylko kot może
załapać. Koty są przerażone, brak apetytu, widać, że nie
za bardzo rozumieją co się z nimi dzieje...
Pomóżcie nam
wyleczyć i znaleźć domy dla tych, niczemu winnych, kotów...
Jeśli jesteś starszą osobą, która nie ma rodziny
mogącej się zająć twoimi zwierzętami, nie decyduj się na
taka ilość kotów/psów, bo nie będziesz w stanie zapewnić
im godziwego bytu gdy zachorujesz.
Lepiej wcześniej
pomyśleć co z nimi będzie, gdy ciebie zabraknie....
20.12.2007
Zabraliśmy prawie wszystkie koty. Wszystkie
wymagają leczenia. Mają świerzb, chore dziąsła, biegunki,
zaparcia, nie chcą jeść. Koty sterylizujemy jak ich stan
zdrowia na to pozwala. Oto zdjęcia niektórych z nich:
-
Nasza szefowa fundacji z oddziału Łódź
w samym marcu wysterylizowała 47 kotek i kocurów. Piękny marzec i miesiąc sterylizacji
! Gratulujemy i zapraszamy do naśladownictwa !!!

-
Piszą o nas miesięczniku KOT numer 4/2008
"PANI JOASIA
Pani Joasia pojawiła się w moim życiu za sprawą Puszkina.
Wkroczyła w moją monotonną, uregulowaną egzystencję z rozwianym włosem, błyskiem w oku i
kontenerkiem do transportu kotów. Wpadła i od razu energicznie wzięła sprawę w swoje ręce.
Puszkin był cudownym kotem, podrzuconym mi na wycieraczkę. Był chodzącą ufnością, mimo paskudnego
potraktowania go przez ludzi, przykładem nienagannych manier i niesamowitym gadułą. Opowiadał o wszystkim,
co tylko wypatrzył za oknem, co mu się nie podobało i co go zachwyciło. Nie miał do nikogo pretensji.
Wszystko wybaczał w mig. Zawsze skory do zabawy i podrywał się jak na sprężynie na odgłos otwierania lodówki.
Był też największym kocim cudem, jaki może się trafić właścicielowi tapicerowanych mebli i kosztownych dywanów.
Gdy czuł potrzebę naostrzenia sobie pazurków i podrapania czegokolwiek, tak długo zagadywał pod drzwiami,
aż mu się je otworzyło. Wtedy wychodził powolutku na wycieraczkę i myk, myk, tarmosił wiklinowy prostokąt,
wydając z siebie pomruki zadowolenia. Po czym drąc się w niebogłosy, niczym tenor operowy, wracał do mieszkania
w poczuciu prawidłowo załatwionej sprawy.
Pani Joasia znalazła Puszkinowi dom z ogrodem i bielusieńkim owczarkiem podhalańskim do towarzystwa.
Podhalańczyk zwariował na punkcie swego gadatliwego kolegi. Pozwala jadać mu ze swojej miski, sypiać na głowie i pętać
się między przednimi łapami podczas wyprowadzania opiekunów na spacer.
Drugim powodem pojawienia się pani Joasi był problem chwilowego przechowania Nikity, perskiej szylkretki,
która w przeciwieństwie do Puszkina ignorowała drapaki i uwielbiała mięciutkie meble, których tapicerkę można
było zamieniać w spiralne girlandki. Cóż, po siedmiu latach domownicy wymienili Nikitę na nowy komplet
wypoczynkowy i młodziutkiego yorka. Długowłosa kotka okazała się niezbyt pożądanym dodatkiem do kanapy i
foteli w kolorze szampana. Jak można zestawić elegancki kolor bitej śmietany z takim popaćkanym kotem?
Okazało się, że nie można. Z braku innej możliwości, pstrokata kotka z pomarańczowymi oczami naruszyła
beżowo-błękitną kolorystykę mojego M-ileś, wprowadzając przy tym sporo zamieszania. Ileż ja się natłumaczyłam
perskiej arystokratce, próbując ją wywlec spod łóżka, pod którym płakała rzewnymi kocimi łzami za swoją panią,
że u mnie jest przecież o niebo lepiej niż na śmietniku. Nigdy mi nie uwierzyła.
Za sprawą pani Joasi szybko znalazła towarzystwo dwóch łódzkich persów, którym ponoć nieźle daje w kość.
Nie upłynęło dużo wody w Wiśle, gdy w kontenerku pani Joasi znowu przybył do mnie kot. Mini, malutka,
drobniutka, chudziutka, antracytowa, sponiewierana przez los - a jakże by inaczej - koteczka. Mini uszła
z życiem dzięki pani Joasi, tracąc przy tym "jedynie" ogon, który trzeba było amputować. Lekarz weterynarii
z jubilerską precyzją uwalniał kocie łapki z betonowych buciorów, które nasadziły jej dzieci. Mini zakochała
się w "Junkersie", wytworze niemieckiej techniki grzewczej, któremu przypatrywała się z nigdy nie słabnącą
fascynacją, w chipsach i w pluszowej panterze, prezencie od przyjaciółki. Raz po raz próbowała wciągnąć do
zabawy nieruchomego stwora, który w dostojnym milczeniu znosił jej zaczepki, nawoływania i harce na grzbiecie.
Czarna pantera do końca pobytu Mini zachowała stoicki spokój, nie zaszczycając psotnicy ani jednym spojrzeniem.
Pani Joasia wkomponowała Mini w podczęstochowski krajobraz. Antracytowa diablica, w międzyczasie już słusznych
rozmiarów kotka, robi ponoć ze swymi podopiecznymi, co chce, dając im w mniej lub bardziej subtelny sposób
do zrozumienia, kto tu, czyli tam pod Częstochową, rządzi. Wiadomo, oswobodzona z betonowych botków Mini.
Nie zdążyłam jeszcze doprowadzić mieszkania do ładu po rządach Mini, która zrobiła w nim maksi bałagan,
kiedy na horyzoncie za sprawą pani Joasi pojawił się czarny jak smoła Dratewka. Dratewkę pani Joasia wyrwała
z bestialskich łap pewnego szewca, którego niech piekło pochłonie.
Tym razem walka o lepsze życie dla cudownego przylepy, który szybko wybaczył rodzajowi ludzkiemu szewcowe
znęcanie się nad nim, zakończyła się porażką. Mimo ogromnych wysiłków, nie udało się uratować łobuzerskiego Dratewki.
Mam nadzieję, że przebywa w kocim raju, w którym nie ma żadnych szewców.
Po Dratewce, pani Joasia wyczarowała bezzębnego Piotrusia, nadzwyczaj towarzyskiego kota, mistrza świata w
wylegiwaniu się na kolanach. Czarnego jak węgiel Piotrusia wymienił wyrzucony z domu Kopciuch, który po
podleczeniu i wykąpaniu stał się Królewną Śnieżką. Po Królewnie Śnieżce nastał, przytargany przez panią Joasię
rudy Korneliusz, a po Korneliuszu.
Opowieść o pani wypakowującej z transporterka w przedpokoju mego mieszkania coraz to nowe koty można by tak snuć bez końca.
Zmieniają się kolory i gabaryty mruczków, pogoda i pory roku. Nie zmienia się pani Joasia i ostrożny, chwiejny krok,
którym kolejny podopieczny opuszcza sfatygowaną klatkę, by rozpocząć nowe życie, obdarzyć zaufaniem swój tymczasowy dom
i przyglądającego mu się człowieka.
A pani Joasia? Ona tymczasem wciąż niezmordowanie gna przez świat z rozwianym włosem, błyskiem w oku i kontenerkiem w dłoni
w poszukiwaniu kolejnego raju dla swoich czworonożnych podopiecznych. Oby jak najdłużej!
Od redakcji:
Z przyjemnością informujemy, że bohaterka powyższego tekstu, tytułowa pani Joasia, to nikt inny, jak
nominowana przez Czytelników KOTA do tytułu Kociarza Roku 2007 pani Joanna Zaremba z Katowic.
Urszula Pawlik"
-
Schronisko w Katowicach:

-
Bardzo dziękujemy Grzegorzowi Cieślikowskiemu i Polish Ragdoll Club za wsparcie fundacji karma i akcesoriami:

-
II WIELKA AKCJA „NA POMOC ZWIERZĘTOM”
„W naszej szkole (SP nr 1 w Będzinie) już od miesięcy pomagamy kotom i psom.
Wszystko zaczęło się od tego, gdy pewnego dnia, uczennica, kl. VI a Marlena Bucka znalazła w
świetlicy pewną książkę. Był to,, Pamiętnik Babuni” autorstwa Katarzyny Ryrych, którą opiekunka
świetlicy po kryjomu czytała. Marlenie bardzo spodobała się książka, dlatego wpadła na pomysł,
aby na podstawie książki zrobić przedstawienie. Myśl Marleny została przyjęta przez panią Dorotę
(opiekunkę świetlicy) bardzo radośnie. Na samym przedstawieniu się jednak nie skończyło. Samorząd
Uczniowski i Samorząd Świetlicy Szkolnej postanowił wraz z opiekunami (Dorotą Brudnicką, Iwoną Filus,
i Barbarą Haj) zorganizować wielką akcję: „Na Pomoc Zwierzętom."
Tak pisał rok temu absolwent naszej szkoły Piotr Pajda w relacji z I Wielkiej Akcji „Na Pomoc Zwierzętom”,
którą zamieszczono na stronach internetowych Fundacji For Animals.
W tym roku wychowankowie świetlicy sami przypomnieli, że czas już rozpocząć kolejną akcję dla zwierząt. Już w październiku dzieci
zaczęły przynosić pierwsze ciasta na kiermasz, z którego dochody miały zostać przeznaczone dla zwierzaków Fundacji. Małymi sponsorami
akcji byli uczniowie, którym los zwierząt nie jest obojętny i którzy w swoich domach posiadają przynajmniej jedno zwierzątko. Z pomocą
rodziców piekli ciasta, a następnie sprzedawali je na szkolnym korytarzu. Kiermasz cieszył się dużym powodzeniem wśród uczniów,
nauczycieli i rodziców. Opiekunki akcji zorganizowały dodatkowo liczne konkursy dla wszystkich uczniów szkoły: konkurs wiedzy o
zwierzętach oraz dwa konkursy plastyczne z „kocich magazynów”. W konkursie Kocich Spraw wyróżniono pracę naszej podopiecznej Angielki
Żuchowskiej z kl. III b.
Finałem naszej II Wielkiej Akcji było – jak rok temu – przedstawienie. Kolejna książka zaprzyjaźnionej z naszą świetlicą pani Katarzyny
Ryrych pt; „Skrzydłak” doczekała się scenariusza opracowanego przez klasę Vb z pomocą wychowawcy świetlicy. Na premierze gościliśmy
autorkę książki, przedstawicieli Fundacji For Animals: Joannę Zarembę i Ewę Ziółkowską, radnych miejskich oraz Panią wizytator.
Wszystkim gościom dziękujemy, że przyjęli zaproszenie, bo dla nasz jest to równoznaczne z ich zainteresowaniem losem bezdomnych i
cierpiących zwierzaków. Mamy nadzieję, że pobyt w naszej szkole uświadomi wszystkim obecnym na premierze: dużym i małym, ze „ratując
jedno życie – ratujesz cały świat”. Nasi wychowankowie już tak postępują wspierając działalność Fundacji jak tylko potrafią i jak na
to pozwala ich młody wiek. Apelują także do innych szkół o naśladownictwo, to naprawdę wspaniała zabawa – pomagać potrzebującym
zwierzętom.
-
Relacja z Dnia Kota w Łodzi- 16 luty 2008


-
Zaginęła suczka, mała, czarna wabi się Psotka.
Wskoczyła do tramwaju nr 15 na Zagórzu, który
jechał do Katowic w dniu 29.01.2008 r. ok. godz. 21:00.
Proszę o kontakt telefoniczny 517747184

Nasze wszystkie działania archiwizujemy w części:
"Nasza działalność"
|
Tapety do pobrania::
|